Jest lepiej.
Zdecydowanie.
Chyba pomógł nam długi spacer.
I porządna drzemka poobiednia…
M. miewa przeróżne pomysły.
Przedziwne.
Dziś założył swoje nowe, karmelkowe kozaczki i spędził w nich pół popołudnia. W Domu.
OK :-)
Lepsze to niż wspinaczka po meblach. Ech...

Ja rozszerzam Dziecku dietę.
Zobaczymy z jakim skutkiem...
Dziś ryba!
I krokodyl ;-)
A w menu dorosłych zimowa pożywna zupa. W mocno energetyzującym kolorze!
I bananowe muffiny na jutrzejsze śniadanie.
To Arka Wilkonia.
Radziejowice.
Latem.
Chyba znudziła mi się już ta zszarzała zima.
Szczerze? Mam jej dość.
Ktoś niedawno mi powiedział, że biel w pewnym momencie mózg zaczyna postrzegać jako 'brak'. Stąd możliwe stany depresyjne i niepokój... W kontekście śniegu.
Jeśli o mnie chodzi wolę taki 'brak' niż to bure coś za oknem...
Tęsknię za zielonym.
Natka w zupie nie wystarczy...