![]() |
Lampa i słońce są dla naszego M. tożsame.
Lampy, to zaraz obok zegarów, ulubione przedmioty w naszym Domu. YMPA – to lampa.
YMPA to też słońce. Dzisiaj na spacerze i w każdej książeczce.
Jeśli o mnie chodzi, nie ma problemu…
Grunt, że świeci :-)
***
Parę dni temu lądowaliśmy na Marsie ;-) za to wczoraj M. wylądował głową na kaloryferze!!! Głową! A konkretnie łukiem brwiowym! Cudem nie doszło do tragedii…
A ja stałam tuż obok. Jedno małe hop i głową w kaloryfer…
To jako suplement do niedawnego wpisu. O rozbrykaniu. I mojej niemocy ;-)
Moje najdzielniejsze Dziecko – było trochę łez, ale niejeden maluch urządziłby w podobnej sytuacji porządną histerię… M. dość szybko się uspokoił. Zresztą na pocieszenie natychmiast ruszył ulubiony Mr.Croc, czyli poczciwy Pan Kłap :-)
Co więcej, ćwierć minuty później M. już brykał jak gdyby nigdy nic!!!
Jest za to wielki, sinofioletowy guz na czole i małe zadrapanie.
Zaczyna się…
To uświadomił mi Tatuś M., kiedy zapłakana dzwoniłam do niego zrelacjonować niemal ‘na żywo’ całe zajście… Za chwilę będzie więcej takich siniaków. I dziury na kolanach ;-)
M. wygląda teraz jak mały powstaniec ;-) a ja muszę przemeblować sypialnię i chyba usunąć kaloryfer!
;-)
Ech…
***
Co mnie najbardziej wzrusza, to ta niesłychana wręcz pogoda u mojego Syna. Tak naprawdę to nie pamiętam, żeby kiedykolwiek miał prawdziwie zły dzień. Taki na marudno. Jeśli ma gorszy humor, to przez momencik ledwie. I mimo, że od niedawna pojawił się upór i pewna determinacja w egzekwowaniu własnych potrzeb, to w dalszym ciągu widzę, że jednak M. jest typem wielce spolegliwym… Koncyliacyjnym. I nawet ta Jego złość jest bardzo umiarkowana… Nie obraża się. Nie dąsa. Nie prowadzi żadnych z nami gierek i emocjonalnego szantażu… Nie histeryzuje! Jakoś tak bezboleśnie godzi się na taki, a nie inny porządek rzeczy. Nawet jeśli nie do końca on po Jego myśli.
Nie wiem, dobrze to czy źle? Hmm…
A tę serię zdjęć z cieniem bardzo lubię. Mam ich wiele. Poranek. U Babci. M. jeszcze w łóżeczku, w piżamce. I ten niesamowity, nieregularny cień, który na ścianie stworzyła firanka… Bo pięknie świeciła lampa tego dnia! YMPA znaczy się ;-)
