niedziela, 18 września 2011
piątek, 16 września 2011
Na piątek...
Mam wolny wieczór…
Naprawdę WOLNY wieczór :-)
Zostaję w Domu sama… No, nie do końca sama… Na posterunku
pies ;-) i katar do towarzystwa…
Ale bez Chłopaków!
W planach curry z dynią i soczewicą :-)
A potem już NIC…
Kompletnie nic…
Trochę wieje, więc spadają kasztany…
Mamy już ich pełne kosze :-)
M. tak się nimi cieszy! Chichra się, kiedy sfruwają z drzew…
Ostrożnie rozchyla kolczastą skorupkę, wyciąga owoc ze środka i pęka z dumy
wraz z każdym kolejnym znaleziskiem!!!
Polują na kasztany razem z Filipem… Naszym psem o
kasztanowej maści :-)
W Domu harce z włóczkowym koniem ze skarpety! Kuniem, znaczy
się ;-) Takim na kiju!
Patataj! Patataj!
Z kasztanów układamy ludziki na podłodze… Strzały,
gwiazdy i okręgi. I kunie ;-) I
próbujemy celować kasztanami – jednym w drugi. Lub celować do koszyczka. Trudne
jeszcze…
Czwartkowa noc w Śródmieściu…
Roześmiana, rozgawędzona… Rozpląsana.
Z winem i w sandałach… Na wysokich obcasach ;-)
Stąd pewnie dziś ta paskudna chrypka i coraz większy katar!
Ale co tam!
Bo świetnie było!
I czułam się taaaaka wolna ;-) Nieczęste to uczucie, hehe!
Ale szykuje się powtórka!
Jutro za to kameralny wieczór po sąsiedzku :-)
Obawiam się, że w towarzystwie sióstr Bennet ;-) albo innej
Jane Eyre!
Ale lepsze to niż filmy przyrodnicze, hehe!
Delie, żartuję ;-) Możemy powzdychać! Nawet bardzo chętnie :-)
I cieszę się na to spotkanie…
(Białe czy czerwone? Daj znać!)
Co poza tym?
Ach, no odsyłam Was jeszcze TUTAJ!
Jak ognia unikam podobnych ‘polecanek’, ale jako że link to
nie sponsorowany ;-), a Szefowa Bandy zdolna jak diabli, więc gdyby ktoś
potrzebował pomocy w temacie aranżacji wnętrz na przykład – to właśnie tam! KONIECZNIE!!! Baaaardzo polecam!
Piosenka na weekend?
Taka:
Jakoś wczoraj mi tak fajnie współbrzmiała z całym wieczorem…
Uwielbiam Jane Birkin!
Uwielbiam!
Dla mnie – IKONA! Uwielbiam ten niepretensjonalny, dziewczęcy
typ urody… Tak naturalny…Uwielbiam tę jej nieśmiertelna grzywkę… I ten
słabiutki głos, którym potrafi tak czarować i mruczeć :-)
A cienie sprzed kwadransa...
Do zobaczenia!
|
czwartek, 15 września 2011
O górach... Zdjęcia by Małg :-)
![]() |
Ten bieszczadzki wpis Ewy obudził we mnie dawne tęsknoty…
I ogromny żal… Że nie mam zbyt wielu zdjęć z moich górskich wypraw… Bo jakoś
dawniej aparat fotograficzny nie był dla mnie stałym elementem ekwipunku ;-)
Wszystkie
zdjęcia (B&W), które tu dziś zamieszczam (za
uprzejmą zgodą autorki) są dziełem Małgosi...
Pewnej Dziewczyny z
Pomorza :-) Z którą niedawno, przy kawie i malinowych muffinach
(homemade!), gawędziłyśmy przyjemnie o tym i o owym... Również o górach
:-) Bo ze wszystkich mi znajomych Dziewczyn chyba właśnie M. kocha
góry najmocniej… Dlatego też pozwalam sobie (za Jej zgodą) odesłać Was jeszcze do
Jej jednego, bardzo przeze mnie lubianego, zdjęcia z Tatr (na którym zresztą
prezentuję się autorka).
|
![]() |
Zdjęcia powstały w Tatrach Zachodnich... Lata świetlne temu ;-)
Podczas jednej z górskich, samotnych (sic!) wypraw Małgosi…
Kto ma ochotę na jeszcze więcej – zapraszam tu!
|
![]() |
No więc jakoś mi tak smutno się zrobiło, że te góry tak daleko teraz…
Stąd ten dzisiejszy post.
No bo jak ktoś wychowa się w Domu z widokiem na góry…*
|
W latach szkolnych góry miałam na wyciagnięcie ręki. I zimą,
i latem… Zimą wagarowałam na nartach ;-) Serio! Latem wystarczyło zrobić mały
spacer i już było się na szlaku! Fajnie, prawda? W góry jeździło się na
weekend, na wakacje, na ferie zimowe…
A moja ulubione 'górska' piosenka to ta…
Jak nie znoszę tych wszystkich etno wycieczek AMJ, tych
jej muzycznych podróży do Lizbony i w okolice, a od tekstów Marcina Kydryńskiego
moje uszy więdną (czy to brak pokory, czy dystansu sprawił, że teksty
Iłłakowiczówny czy Poniedzielskiego zamieniła na ‘wyroby wierszopodobne’ MK?) ,
tak ‘tematy słowiańskie’ wychodzą Jej zjawiskowo… I brzmią tak prawdziwie… Dlatego
po ‘Bosą’ sięgam bardzo często… I udaję, że o najnowszych muzycznych
dokonaniach AMJ&Co nie słyszałam ;-) Sięgam więc po ‘Bosą’ i po ‘Szeptem’
:-) Bo ‘Czas rozpalić piec’ w interpretacji młodziutkiej AMJ nieodmiennie mnie
wzrusza i zachwyca! Ale o tym innym razem...
W każdym razie 'Bukowiny' słucham często… Ostatnio nawet
częściej ;-)
Zawsze, kiedy do gór mi tęskno… Jak dzisiaj na przykład!
I jakie cudowne jest to długie intro Możdżera...
I jakie cudowne jest to długie intro Możdżera...
***
Małgosiu, bardzo pięknie Ci dziękuję za możliwość wykorzystania Twoich cudownych zdjęć do zilustrowania dzisiejszego wpisu... W życiu bym takich sama nie zrobiła!!! Zatem DZIĘKUJĘ :-)
No i wiesz, może kiedyś razem się wybierzemy...
Z M. i z K.
Co Ty na to?
Dwie Mamy i dwóch Królewiczów w lektykach :-)
PS A jutro będzie o pierwszym polowaniu na kasztany :-) I dialogi będą! I dwa słowa o Panu Maluśkiewiczu :-)
PS 2 Bo teraz idę opłakiwać moją ulubioną lampkę nocną, którą M. potraktował dziś rano 'z buta' - dosłownie!!! I straciła swój dawny urok (czyt.: wylądowała w koszu na śmieci) :-(((
*)…to później widzi je, wychodząc Kruczą w stronę Brackiej
;-) Za każdym razem mam podobne złudzenie - że widzę góry na horyzoncie… Za każdym razem, kiedy tamtędy idę! Tak się
po prostu w szybie załamuje odbicie któregoś z budynków :-)
poniedziałek, 12 września 2011
Kawa czy herbata?
Kawa czy herbata?
Jedno i drugie... Na zmianę :-)
Herbaty ostatnio nawet więcej, bo i jesień bliżej, i jakoś tak po prostu...Poza tym nasza maszyna do espresso wylądowała w serwisie :-( ale za to odkryłam na nowo naszą wysłużoną kawiarkę Bialetti :-)
I służy nam, służy w zastępstwie...
Weekend jak to u nas - lekki chaos ;-) i moc atrakcji - a więc najpierw goście, goście, goście... Potem pierwsze urodziny Tosi :-) A wydawało się, że to wczoraj było... Urodzinowe garden party szalenie udane, a efekty 'kinderbalu' odczuwalne były jeszcze wczoraj ;-) Przynajmniej przez niektórych dorosłych, hehe!
A niedziela w Radziejowicach - troje Dzieci plus katar :-(
No, niestety...
Obyśmy się prędko uporali!
![]() |
| Na obiad ratatouille :-) Potem gruszki, śliwki, winogrona... I najlepsze na świecie ciasteczka z malinami (by Kasia) :-) |
Wczesny wrzesień... To lubię!
***
Tydzień całkiem fajny się zapowiada... Oby katar sobie poszedł i nie pokrzyżował nam żadnych planów...
Ach, jeszcze piosenka, piosenka, piosenka... Bo chodzę i nucę:
Uwielbiam ten kawałek w wersji oryginalnej - ale ta też jest niczego sobie :-)
Z cyklu: piosenki, których od lat nie przestaję nucić!!!
I oczywiście udaję, że nie wiem, o czym śpiewam ;-)))
Udanego popołudnia!
Ja zmykam walczyć z katarem u M. :-(
PS Tatuś M. nie wytrzymał i wczoraj kupił Dziecku pierwszy zestaw Lego City!!! Dla pięciolatków!!! Twierdzi, że M. już z Duplo wyrasta, hehe! No nie wiem... Ja w każdym razie do Lego City jeszcze nie dorosłam - od rana próbuję złożyć ciężarówkę, która nam spadła podczas śniadania ze stołu i - hmmm - straciła swój dawny look ;-)
Póki co - bezskutecznie!!! Średnio mi to idzie! A instrukcją się podpieram ;-)
Trudne to jak diabli!!!
piątek, 9 września 2011
Z Doliny Muminków :-)
Ach, no i koniecznie mała dokumentacja znad Doliny Muminków! Do której to wybraliśmy się całkiem niedawno w towarzystwie Krzysia i Jego Mamy :-) Zresztą dzięki uprzejmości Małgosi zamieszczam te zdjęcia (wszystkie by Małg).

W Dolinie Muminków było baaardzo fajnie! W sadzawce, niestety, nie dało rady popływać ;-) ale za to kawa była przednia!
***
I jeszcze Wam fajną wystawę polecimy :-) No bo jeśli ktoś rozpacza, że Muzeum Narodowe w remoncie, niechaj zajrzy tutaj... I powłóczy się po jednym z naszych ulubionych parków przy okazji...
Wystawa całkiem idealna dla najmłodszych ekhhh koneserów sztuki ;-) Bo na płótnach kolorów sporo... I zwierzyny trochę ;-)
A z muzycznych kąsków - prawdziwe odkrycie ;-)
Od razu zaznaczę, że nie należymy do fanów Dr. House'a... Bo w ogóle za serialami medycznymi nie przepadamy... Jednak sam Hugh Laurie skradł me serce rolą zidiociałego księcia regenta oraz wicehrabiego George'a Bufton-Tuftona (i wielu innych) w Czarnej Żmii (pamiętacie takie cudo?), jednak teraz to zakochałam się już na zabój...
Tej płyty słuchamy w kółko :-) A najchętniej tego kawałka:
...którego na płycie niestety zabrakło :-( Ale od czego mamy YT?
Co Wy na to? Ja jestem zachwycona!!! Zresztą mam chyba słabość do takich wysoce nonszalanckich panów ;-)
W każdym razie Hugh Laurie umilał nam dzisiejsze, deszczowe popołudnie, które spędziliśmy w czterech ścianach... Z żalem odwołując zaplanowane na dziś spotkanie z Hanią i Jej Mamą...
M., w rytm piosenek pana Laurie, szalał pośród stosu poduch, nie bacząc na potężnie zapuchnięte oczko, które rano zaprowadziło nas aż do pediatry...
Podejrzewałam zapalenie spojówki, a to... komar podły tak naszego Syna załatwił!!! Ale jest lepiej :-)
Ech, zmykam już...
Bo bym tak mogła płynąć i płynąć w tych literkach ;-) do świtu...
Dobrej nocy zatem.
Lub miłego dnia :-)
Dziś kierunek cytadela! Dziś, czyli w piątek :-)
W Dolinie Muminków było baaardzo fajnie! W sadzawce, niestety, nie dało rady popływać ;-) ale za to kawa była przednia!
![]() |
| I w ogóle... Leżaki, leżaki, leżaki... Leniwe, słoneczne przedpołudnie...Uroki śródmiejskiego plażowania! Tu Krzyś :-) |
![]() |
| A tu i tu My :-) |
![]() |
| I kawa tuż przed wielkim chlup! Na mój Tshirt naturalnie ;-) |
![]() | ||
| A tu poduchy miuki (fragmencik), które wzbudziły mój szczery zachwyt... Ich cena już niekoniecznie ;-) |
I jeszcze Wam fajną wystawę polecimy :-) No bo jeśli ktoś rozpacza, że Muzeum Narodowe w remoncie, niechaj zajrzy tutaj... I powłóczy się po jednym z naszych ulubionych parków przy okazji...
Wystawa całkiem idealna dla najmłodszych ekhhh koneserów sztuki ;-) Bo na płótnach kolorów sporo... I zwierzyny trochę ;-)
A z muzycznych kąsków - prawdziwe odkrycie ;-)
Od razu zaznaczę, że nie należymy do fanów Dr. House'a... Bo w ogóle za serialami medycznymi nie przepadamy... Jednak sam Hugh Laurie skradł me serce rolą zidiociałego księcia regenta oraz wicehrabiego George'a Bufton-Tuftona (i wielu innych) w Czarnej Żmii (pamiętacie takie cudo?), jednak teraz to zakochałam się już na zabój...
Tej płyty słuchamy w kółko :-) A najchętniej tego kawałka:
...którego na płycie niestety zabrakło :-( Ale od czego mamy YT?
Co Wy na to? Ja jestem zachwycona!!! Zresztą mam chyba słabość do takich wysoce nonszalanckich panów ;-)
W każdym razie Hugh Laurie umilał nam dzisiejsze, deszczowe popołudnie, które spędziliśmy w czterech ścianach... Z żalem odwołując zaplanowane na dziś spotkanie z Hanią i Jej Mamą...
M., w rytm piosenek pana Laurie, szalał pośród stosu poduch, nie bacząc na potężnie zapuchnięte oczko, które rano zaprowadziło nas aż do pediatry...
Podejrzewałam zapalenie spojówki, a to... komar podły tak naszego Syna załatwił!!! Ale jest lepiej :-)
Ech, zmykam już...
Bo bym tak mogła płynąć i płynąć w tych literkach ;-) do świtu...
Dobrej nocy zatem.
Lub miłego dnia :-)
Dziś kierunek cytadela! Dziś, czyli w piątek :-)
czwartek, 8 września 2011
Przed snem...
| Puste, puściuteńkie plaże... W pełni sezonu :-) Jak dobrze doświadczyć takiej samotności... |
| Kilka rozkrzyczanych mew... Ot, i cale towarzystwo! |
Dziś, w powrotnej drodze, zmarzły mi dłonie.
Pomyślałam o rękawiczkach... Że już na nie pora za chwilę...
Czy ja wiem, czy to mnie ucieszyło?
Kolejny haust wczesnojesiennej melancholii i tyle!
I spotkanie z 'Warlikowskim' ;-)
Czasem warto wskoczyć do autobusu zamiast biec Mokotowską w deszczu... W każdym razie zabawne to było spotkanie!
A teraz 'Requiem' Fauré na dobranoc.
I kłębek myśli do rozplątania.
Kłębowisko...
Wczoraj przyśnił mi się koniec świata...
Dziś chciałabym się wyspać!
W końcu...
Dobranoc.
wtorek, 6 września 2011
Lato leśnych ludzi, czyli pewnego dnia w Radziejowicach...
![]() |
| Miś o baaaaardzo długim życiorysie... A jakim ciekawym!!! |
![]() |
| Frisbee z ulubionycm Wujem T. :-) Frisbeeeee! Też gram! Beznadziejnie ;-))) |
![]() |
| To te jagodzianki... Własnoręcznie zakupione ;-) |
![]() |
| Mizielińscy :-) Ostatnio przez M. ulubieni! |
![]() |
| Sporty różne uprawiamy ;-) |
![]() |
| No i z Wujem jeszcze... |
Z pozdrowieniami!
PS Do widzenia, do jutra... Dziś zmarł Janusz Morgenstern. Jakoś żal... Żal tych wszystkich DAWNYCH ludzi, którzy jakoś ostatnio jakby częściej odchodzą... Jak bardzo lubię TAMTO kino polskie! To dzisiejsze dużo, dużo mniej... Może urodziłam się za późno?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































