piątek, 14 maja 2010

Żoliborz. Outside. Czwartek.

A tu jeszcze parę zaleglosci... Jeszcze z kwietnia.



To dopiero przyjaźń.
Jeszcze z czasów prenatalnych ;-)
Z rodzicami H. znamy się niewiele ponad rok. A Dzieci będą znaly się "od początku". Od zawsze.
Fajnie :-)

Czary-mary. Tak myslę o takich Spotkaniach. Przyjaźniach. I tych Dużych. I tych Malych.
Czary-mary.
Uwielbiam obserwować M. podczas zabawy z H.
Są przeslodcy...
Myslę, że Mama H. nie będzie miala nic przeciwko jesli H. będzie czasem tu goscić... Bo uwielbiam ją fotografować!!!
:-)
A w ogóle to jedziemy razem na wakacje :-)
Na co ogromnie się cieszymy!!!

Wracamy.

No dobrze, powoli wracamy...
Bo trochę tu nas nie bylo.
A to jeszcze troche wiosny sprzed wyjazdu. Takiej trochę retro :-)



Za moment bedzie wiecej zdjec. Aktualnych :-)
Bo troche bylismy nie w nastroju. Katar nie minąl. Przeciwnie. Z kataru wieeelkie przeziebienie... I chorowanie. Pierwsze w życiu naszego M.
Na szczescie idzie ku lepszemu...
Wiec i nam humor wraca :-)
Mimo pogody.

Plany byly. Nie pojechalismy tam, gdzie mielismy pojchac.
Ale i tak pojechalismy.

Deszcz. Zimno. Syropy i inne atrakcje. Zdrowiejemy powoli.
Sluchamy boskiej DeeDee i udajemy ze jest fajnie. Za oknem.

niedziela, 2 maja 2010

THINK BEFORE PRINTING!

And go digital.

Bo inaczej:

Ech, weekend w domu, to i warto by pomysleć o porządkach.
TO zamieszkalo pod pianinem! Stos papierow! Gazet. Przeczytanych albo i nie. Nieważne. I tak już ich nie przeczytamy. Bo przyjdą nowe. A stos rosnie... Niestety.
Amadeusz wyraźnie wkurzony ;-) Dobra, jutro się tym zajmiemy...
A kiedy wszyscy już wrocą z deszczowej majowki (i kiedy uporamy się z katarem!), prędziutko się pakujemy i znikamy...
:-)
Jak się okazuje, nie wszyscy w odleglych plenerach - dzis w pobliskim lesie tlumy...
Bo po deszczu cudnie się przejasnilo i popoludnie bylo przepiękne!
Dlugo spacerowalismy. Z E.
Ale kataru nie zgubilismy...

Potem bylo trochę wiosennego drobiu i duuużo zieleniny.

Na jutro też trochę fajnych planów...

Pewnie znowu się nie uporamy z tymi tonami papierowych zaleglosci... Tony smieci i nieczyste sumienie ekologa. Ech...

sobota, 1 maja 2010

Lekcja pływania.

Taki obrazek. Z Parku Żeromskiego.

Pastele. Poranek.

Mlecznocytrynowy. Rozbielony. Z akcentem czerwieni. I ciemnogranatowymi, ciężkimi kroplami biżuterii. Maminej :-)
Taki poranek. Leniwy. Niespieszny.
Weekend w domu.
I maly katar. Niestety :-(

piątek, 30 kwietnia 2010

Botanika cd. Bo jest okazja :-)

Drogiej E.


Dziś świętuje baaardzo okrągłe urodziny…
:-)
Wszystkiego wspaniałego!

czwartek, 29 kwietnia 2010

Botanika. Na uspokojenie.

Po dwóch długich, intensywnych dniach – potężny ból głowy...
Od popoludnia.
I nie chce odpuscic...

Zatem coś na uspokojenie:

Tamaryszek...


Mimoza...


Trochę traw...


I kropla fioletu...

Podobno wycisza. Fiolet.
Dobranoc.

PS. A jutro więcej figli, światła i dużo, dużo dzieci :-)

I