środa, 7 marca 2012

we właściwym kierunku



kiedyś, jeszcze zanim pojawił się m., usłyszałam gdzieś przypadkiem ten kawałek
taki uroczy
bezpretensjonalny :-)
i w jakiej zaskakującej wersji

szukałam go potem

i szukałam
bezskutecznie

aż tu dzisiaj

niespodzianka :-)



posłuchacie ze mną? 




skoro powoli zbliżamy się do końca
skoro wiosna tuż tuż
skoro już nigdy nie będą miała 17 lat ;-)
skoro nikt tak naprawdę nie wie, czy to, co najfajniejsze wciąż przed nami, czy już za...
 

moim ratunkiem jest muzyka
zawsze
od zawsze

m.
...a czasem sobotnie wieczory ;-)

***

ech, od dawna nie marzyłam aż tak bardzo o weekendzie




dobrego dnia!

ps. wyrzucacie stare kalendarze? ja nigdy ;-) 
czasem lubię do nich zajrzeć
są trochę na 'granicy gatunku'
trochę notes, trochę dziennik
taki strumień świadomości 
z liczbową podziałką ;-)
jakaś forma literacka to na pewno
hahaha
blog pod tym względem też bywa praktyczny
bo pamięć ulotna
choć akurat to, o czym chciałabym zapomnieć, ulecieć jakoś nigdy nie chce, hehehe
nawet gdy nie zapisuję


ps#2 sekunda nieuwagi? różowy pieprz ląduje w miodzie ;-) 
right now!


24 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bywa, że wyrzucam, ale niejeden się zachował. Blog w tej kwestii bezcenny, choć osobistych przemyśleń i wspomnień niewiele. A jeśli chodzi o to, co najlepsze, to zdecydowanie jeszcze przed nami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, czasami też tak myślę :-)

      Usuń
  3. Różowy pieprze w miodzie? Hmm, od razu mi działa wyobraźnia do czego by to wykorzystać;) I obstaję przy tym, że najfajniejsze przed nami, najfajniejsze to przecież takie szerokie pojęcie i definicja zmienia się z czasem;)
    Weekend już całkiem niedługo, trzymaj się dzielnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pat, to ja w takim razie czekam na przepis :-) z dedykacją!

      moja definicja sztywnieje niestety... z czasem coraz bardziej...

      uściski!

      Usuń
  4. Trzeba zawsze wierzyć że najfajniejsze przed nami...bo jak sie przestanie wierzyć, to już tylko pozostaje się zatrzymać ;)
    A różowy pieprz w miodzie...hmmm...:))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach, mam całą sesję zdjęciową moleskinowych naklejek do wpisu na bloga... :)Serdeczności Maggie, i różowych okularów, zamiast różowego pieprzu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też ich nie używasz? ;-) ja tylko przekładam z tych kieszeni do nowego kalendarza, hehe

      Usuń
  6. Penicylina powstała przez przypadek. Więc kto wie - może z tego pieprzu w miodzie też coś się "wykluje" ?? A weekend już bliziutko.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie będę rozpaczać, jeśli najlepsze już za mną. I tak dużo tego było :) Ale mam nadzieję, że i najgorsze też już w tyle :)
    Pieprz w miodzie, mówisz? Wczoraj, w chwili mojej nieuwagi, chłopcy rozkręcili łóżko na części :)
    Kalendarze wyrzucam. I tak przechowuję zbyt wiele rzeczy, z którymi nie potrafię się rozstać. Chociaż z czasem coraz mniej. Ostatnio np. uznałam, że mój zasuszony ślubny bukiet już mi się raczej nie przyda :)
    Wtorkowa piosenka cudna.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łóżeczko mój kuzyn rozkręcił jako dziecko przy użyciu mojej spinki do włosów, hehe

      a mój ślubny bukiet zwiądł po prostu - był ze słoneczników ;-)

      Usuń
  8. Stare kalendarze, notesy, kolekcja rośnie, żal wyrzucać, u Ciebie pięknie, kolorowo!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też mam trudność z rozstawaniem się z rzeczami. Po prostu czasem muszą trochę poleżeć, abym stwierdziła, ze mogę je wyrzucić, aby zyskała dystans. Ale i tak dużo reczy trzymam ;))
    maggie, jak ty zapodasz piosenkę, to od razu jest lepiej.
    Środa w połowa, to już połowa za nami. Ta trudniejsza psychicznie ;)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uściski, toniu!
      środa już niemal na finiszu :-)

      Usuń
  10. w tym roku też mam czerwony, nie wyrzucam starych, ściskam!:)

    OdpowiedzUsuń
  11. przyszłoroczny też czerwony będzie :-)
    też ściskam!

    OdpowiedzUsuń
  12. tez nie wyrzucam a ostatnio nawet przegladalam jeden wyciagniety losowo z pudelka z ... `94 roku i nie moglam sie nadziwic jak szybko ten czas mija ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w domu u mamy ma te z licealnych lat jeszcze ;-)
      fajnie tak je czasem przekartkować!

      Usuń
  13. Ja mam czarny;) Też zostawiam, nie wyrzucam. Zapisuję w nim dosłownie wszystko!
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  14. aniu, miłego dnia! wzajemnie :-)
    czarne kupuję notesy, a w tym roku kupiłam mały granatowy i wygląda jak książeczka do nabożeństwa, hehe

    OdpowiedzUsuń
  15. Maggie- Tuszyńską wprost wielbię!wszystko czytałam i czytam ciagle. R.H.L. przy łóżku, ale jej CWICZENIA Z UTRATY...ach....w sercu, duszy, lęku...
    a kalendarze zbieram, są różne, bo co roku nowy kaprys co do nich mam:)
    pzdr cię i ciągle tutaj wracam:) pa

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :-)