Filiżanka zielonej herbaty tuż po 5.30 ;-)
Oj, tak...
Czasami M. nie ma litości!
Oj, tak...
Czasami M. nie ma litości!
Słodzona miodem. Klonowym.
Chwilę potem mocna kawa.
Gorzka.
Albo z łyżeczką trzcinowego cukru.
Gorzka.
Albo z łyżeczką trzcinowego cukru.
Takie nasze rytuały...
Dużo, dużo muzyki o świcie :-)
Zamiast programów informacyjnych na dzień dobry...
Ech, i tak wszystkiego się dowiemy... Za kwadrans, za dwa, za cztery...
Więc muzyka!
I pląsy! W miejsce gimnastyki ;-)
Porcja owsianki...
Z łyżką nasion dyni i z cynamonem!
A potem długi spacer w stronę lasu...
I sprawunki.
I sprawunki.
Bukiet astrów u staruszka tuż przy wyjściu z metra.
Chrupiące bułeczki z ulubionej piekarni.
Koszyk jabłek.
Śliwki.
Winogrona.
Urodziwy pęk włoszczyzny. Na jesienną, rozgrzewającą zupę. Na jutro. Leniwie na starcie...
A potem już pędem :-)
Dziecko, wózek, dokumenty, buty, klucze i telefon...
Torba na ramię, papiery pod pachę, miękki szal wokół szyi i biegiem...
W takim pośpiechu zdarza mi się gubić marynarki ;-)
Serio!
Jedną zgubiłam kilka dni temu!!!
I przeboleć straty nie mogę :-(
Na pociechę kupiłam dziś pięknie pleciony sweter...
Ciepły.
Na jesień.
Z Mokotowskiej skręcam w Koszykową...
Aleją Róż w stronę Parku Ujazdowskiego. Mam jeszcze kwadrans :-)
Kolejne kasztany upycham po kieszeniach.
Jakoś nie mogę się powstrzymać - mimo że w Domu kosze już ich pełne, wciąż zbieram następne i następne ;-)
Za każdy razem sięgam po nie, gdy turlają się do moich stóp...
I zbieram porudziałe liście.
Potem schną między tomami.
Między stronicami...
Zwalniam kroku...
A potem przyspieszam ;-) bo to jednak tylko kwadrans.
Więc kolejna kawa już na miejscu.
I duuuuużo pracy.
Do późnej nocy...
Z mała przerwą. Z chwilą oddechu tuż po zmroku... I z następną filiżanką espresso. Na Placu Trzech Krzyży :-)
Z torby wysypuję same skarby: ludzik Lego, samochodzik, sto kasztanów...
Nie sposób zapomnieć, że w Domu czeka M. ;-)
***
Spokojny sen i równy oddech Dziecka.
Najważniejsze...
A potem szczegółowe relacje Tatusia M. z ich 'męskiego popołudnia' ;-)
I na dobranoc upominek.
Dla mnie :-)
Taka moja środa w plasterkach.
Niektóre dni trwają dłużej niż inne...
***
Dzisiaj za to długie, wspólne zasypianie w hamaku.
M. na moich kolanach...
Patrzymy w okno, obserwujemy samoloty podchodzące do lądowania...
Kołysanki.
Dawno ich nie śpiewałam...
Moja ulubiona to chyba stare harcerskie 'Słoneczko już gasi złoty blask'. Znacie?
I 'Cichy zapada zmrok' jeszcze.
I 'Idzie niebo ciemną nocą' :-)
I Dymszowskie 'Ach, śpij kochanie' oczywiście...
Po długim, wyczerpującym dniu potrafią ukoić.
Najchętniej sama bym już poszła spać ;-)
Dobrych snów!


















