poniedziałek, 25 października 2010

Pies i dziecko. Interakcja. I fajna piosenka.


Dwie sceny z dziś:
(a zdjęcie sprzed baaardzo wielu miesięcy!)

Scena I (z udziałem Dziecka, psa i świnki)
Jedną z wielu atrakcji kuchennych jest u nas mała drewniana równia pochyła z wędrującą po niej świnkę – taka zabawka. M. uwielbia kiedy pozwalam drewnianej śwince ruszyć po tym torze :-) Teraz odkryłam, że „spektakl” ma jeszcze jednego widza – naszego psa! M. nawołuje Filipa (nawołuje, czyli „szczeka” – oni naprawdę mają swój wspólny język!) i obaj wpatrzeni, zahipnotyzowani wręcz, obserwują, jak świnka stuk-puk zjeżdża po równi w dół :-)
Zachwycające!

Scena II (z udziałem Dziecka, psa i gwizdka)
M. dostał niedawno gwizdek – drewnianego ptaszka. Chodzi po mieszkaniu i popiskuje (gwizdek wydaje dość osobliwy dźwięk!). Kiedy widzi mnie – podbiega i wręcza mi ten gwizdek, rozkazując (jak się domyślam), że mam zagwizdać. Kiedy widzi psa – próbuje i jego zachęcić do gwizdania ;-) kierując gwizdek w stronę psiego pyska. Chyba musimy go nauczyć tej sztuczki! Psa, znaczy się!

I jeszcze jedna scena – tym razem sprzed dwóch tygodni.

Scena III (z udziałem Dziecka, psa i sójki)
M. zasypia u Prababci na tarasie, w wózeczku. W sąsiedztwie słychać poszczekującego psa – całkiem głośno. I nagle dochodzą do moich uszu przedziwne odgłosy z wózka – M. wdał się w „dyskusję” z psem sąsiadów. Owa rozmowa trwała dość długo i naprawdę przypominała psi dialog… Kiedy pies w końcu zamilkł, na drzewie usiadła sójka i zaczęła głośno skrzeczeć… Och, jak jej mój Syn wtórował! Skrzecząc w jakimś absolutnie sójkowym narzeczu ;-) Umierałam ze śmiechu nasłuchując tych wokalnych popisów!!! Oczywiście z drzemki nici…

Mój mały Mowgli…

***

Dzień zapowiadał się słoneczny – poranek zrobił nam taką nadzieję na długi spacer i hulanki na placu zabaw. Niestety, mocno się zachmurzyło. Idziemy i tak…
Weekend minął błyskawicznie – mnóstwo spraw, mnóstwo pracy…
Ale i przemiłe spotkanie przy winie-nie winie. Przy mohito ;-) W sobotę. Na zakończenie trudnego dnia… Bo niestety w sobotę potwierdziła się wcześniejsza diagnoza – M. jest alergikiem. Przed nami długa (choć może nie) i mozolna droga, żeby dojść do tego, co Go uczula. Na razie dość ścisła dieta. Ech, od długiego już czasu był leczony w zupełnie innym kierunku… Tak to bywa.
Wczoraj za to piękny spacer po starej prawosławnej nekropolii… I cudowne śpiewy w cerkwi. Ale o tym troszkę później…
Tydzień będzie gęsty – od spotkań, od sprawunków, od różnych wizyt i odwiedzin. Ale za to klamrą będzie piękne święto w poniedziałek. Jedno z moich najulubieńszych…

Ach! I pojawił się nowy rekwizyt w zabawach M.
Materac!!!
Taki, po którym można skakać do woli. Z którego można zbudować norkę. Po którym można się turlać. Który można złożyć i wcisnąć się w środeczek jak nadzienie w naleśnik!

No i na fajny poniedziałek - fajna piosenka.

11 komentarzy:

  1. Maggie, Twój syn ma niezwykłe zdolności komunikacyjne!!! Może jakiś przyszły zaklinacz psów? :)
    Alergia to choroba cywilizacyjna, chyba już jesteśmy teraz na nią skazani. My już jakoś przebrnęliśmy ten feralny okres i na razie mamy spokój. Jedyne co odradza się w okresie jesienno-zimowym to uczulenie na podłą kranówkę - skóra u wszystkich jak papier ścierny.

    Dziękuję za piosenkę! Bardzo lubię D. Krall!
    :)
    E.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaklinacz psów? To by było nawet fajne! Naprawdę, można umrzeć ze śmiechu wsłuchując się w te ludzko-psie dialogi! Z alergią - no niestety... Pozostaje liczyć na to, że minie. Kiedyś.
    A kranówa faktycznie - świństwo jakich mało. My korzystamy z oligoceńskiej głównie, no ale zastąpić się nią wszystkiego nie da :-(
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  3. Boskie zdjęcie.
    I porozumienie Dziecko-Pies także:)
    A za spotkanie - jeszcze raz dzięki!:)
    Nie lubię tego tygodnia. Zaczął się kiepsko dla mnie. I skończy również.
    PS Piosenkę lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne historie i zdjęcie :) Osobiście uważam, że relacje ze zwierzętami są bardzo ważną kwestią w życiu i wiele mówią o nas samych. To na pewno świetnie wróży Twojemu synkowi. Pozdrawiam Was wszystkich, łącznie z psiakiem! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Delie, :-) i ja dziękuję! I trzymaj się! Ten tydzień to chyba dla równowagi kiepski - bo następny zapowiada się znakomicie!!! Poza tym - przeleci. Tu. A TAM - oby się Wam dłuuużyło... Leniwie i słonecznie...

    Raincloud, bardzo dziękuję :-) Ja jestem straszną psiarą :-) ale przez mój dom przewineły się też inne zwierzaki (różne ptactwo, gryzonie, czarny kocur, a nawet patyczak, mała kuna i osierocony kret!). Dla mnie niezwykle istotne jest, żeby M. łapał kontakt ze zwierzakami - to prawda, relacja z nimi daje bardzo wiele...
    Pozdrawiamy wszyscy (łącznie z psiakiem!)

    OdpowiedzUsuń
  6. Może taki doktor Doolittle z niego bedzie :)) Pięknie piszesz...aż uwierzyłam że i mój tydzień będzie całkiem do rzeczy! :) Pozdrawiamy mocno!

    OdpowiedzUsuń
  7. Super zdjecie i chlopczyka zdolnosci komunikacyjne... :-) a alergi niestety jest coraz wiecej, tutaj w Szwecji maja z tym rowniez coraz wiecej problemow...

    Trzymam za Was mocno kciuki. Piosenka fajna. M

    OdpowiedzUsuń
  8. Kapitalne zdjęcie i kapitalna relacja dziecko - pies :) a przy alergii cierpliwości i wytrwałości życzę.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Anik, doktor Dolittle? Byłoby super :-) Udanego tygodnia w takim razie... niech będzie jak najbardziej do rzeczy :-) Uściski!

    Mamsan, bardzo dziękuję :-) Z tą alergią - zobaczymy. Na razie widzę gołym okiem, że bez mleka jest lepiej. Ale to może moja wyobraźnia albo równoległy okres remisji tej wysypki... To żadne pocieszenie, ale jakoś mi lżej, wiedząc, że wiele osób się z tym zmaga. I to nawet w Szwecji... Znak czasów - bo w Bullerbyn nikt z powodu alergii nie cierpiał ;-) Pozdrawiam cieplutko!

    Kasica, witam na pokładzie :-) I dziękuję za słowa otuchy! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam obserwować relacje dzieci-zwierzęta i to wzajemne porozumienie :) Fajne zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Porozumienie Pies - Dziecko cudne. Mamy trzy takie porozumienia i każde jest inne. U nas dzisiaj w końcu po dwóch pochmurnych dniach wyjrzało słońce. I zrobiło się chłodniej. Niech będzie. Byle słońce nie chowało się za chmury. I fajna piosenka na poniedziałek, choć dla mnie już na środę. Z pięknymi zdjęciami w tle ;)
    Udanego dnia!
    E.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :-)