piątek, 9 lipca 2010

Różowe leżaki, czyli mała zmiana planów ;-)


I jeszcze Radziejowice…
Tym razem Pałac. Z całym przeboskim otoczeniem.
I Arka Wilkonia.
To, że na stałe zagościła właśnie w naszych Radziejowicach, dla mnie – miłośniczki Mistrza Józefa – to prawdziwe zrządzenie losu!!!
Pamiętam jak ją podziwiałam w Zachęcie – prowadziłam na tę wystawę wszystkie zaprzyjaźnione dzieci…
A teraz mój Syn może sobie swobodnie brykać na czworaka wokół Arki… I wspinać się po tygrysich łbach! I niedźwiedzich! I lwich nawet ;-)


Wrota z kolei to fragment scenografii z którejś z inscenizacji Opery Narodowej…



I pałacowa kawiarenka plenerowa…



A tu fragmenty muzyczne ;-)
Lat temu ze dwa, akurat w Radziejowicach, w ogrodach, odbywała się sesja fotograficzna jednej z młodzieżowych orkiestr… Mam masę zdjęć z tego pleneru… Nie za bardzo nadają się do publikacji tutaj, jako że przedstawiają twarze konkretnych muzyków, zatem bez ich zgody to nie ma jak (no to poniższe to w drodze wyjątku...).
Ale sesja była nadzwyczajna! Te piękne dziewczyny w szalenie eleganckich sukniach koncertowych, pozujące nad brzegiem stawu, na mostkach, pomiędzy klombami… Ci wytworni chłopcy w najznakomitszych smokingach… Ach!
Mnie najbardziej rozbawił widok młodych muzyków, skrzypków, którzy ze smykami w rękach, i z instrumentami, grali sobie w zośkę!!! Serio!




Ach, gdybym mogła życie przeżyć ponownie, w innej skórze, w innej rzeczywistości, i gdybym mogła sobie wybrać taką nową przestrzeń, to chciałabym zostać muzykiem w orkiestrze!!! Wiolonczelistką! No, może być nawet altowiolistka…
Chciałabym tak żyć – choć przez chwilę… Próby, koncerty, tournee... Wiem, wiem, ciężka, potwornie cieżka praca; wiem, bo sama przez dwanaście lat oswajałam fortepian – ale moje wyobrażenie (być może nieco mylne) o wspólnym muzykowaniu, wspólnym życiu powiedzmy w takiej sinfonietcie, och – to musi być niezwykłe!!! Potrafię sobie wyobrazić to uczucie, kiedy po tygodniach prób nagle zespół zaczyna słyszeć TO brzmienie, kiedy utwór zaczyna nabierać kształtów, kiedy muzycy zaczynają oddychać TĄ muzyką, TYMI dźwiękami… Kiedy następuje TO porozumienie, nieporównywalne z żadnym innym…
Pełnia… Doskonałość…
Kawałek nieba na ziemi ;-)
Kwintesencja szczęścia…

Jeślibym życzyła swojemu Synowi jakiegoś rodzaju SZCZĘŚCIA, to właśnie TAKIEGO!
Nie, nie marzę o tym, aby został muzykiem…
(Choć oczywiście chciałabym, aby udało mu się oswoić jakiś instrument.)
Chciałabym po prostu, aby potrafił usłyszeć w dźwiękach, w muzyce, właśnie tę doskonałość, tę pełnię, do której się dąży grając w orkiestrze…
Żeby Jego spotkania z muzyką zaprowadziły Go do harmonii, do piękna, do przejrzystości…
Żeby nuty były Jego najpiękniejszą literaturą…
Żeby był z muzyką szczęśliwy tak jak ja… Tak jak my…
Albo jeszcze bardziej!!!



W Radziejowicach jutro rozpoczyna się festiwal muzyczny, na który to z racji małej zmiany planów wyjazdowych właśnie się wybieramy! A jeziora trochę (chyba) później ;-)
Gdyby ktoś miał ochotę na plenerowe koncerty późnowieczorne to zapraszamy!!!

A te różowe leżaki to bajka, prawda?

PS. Dzis troche więcej wpisów. Na zapas :-) Bo znów wyjeżdżamy i nie wiem kiedy wrócimy... Za tydzień może? Ale na króciutko i znowu ruszamy...
Do zobaczenia więc...

5 komentarzy:

  1. ...a u ciebie jak zwykle wszystko gra :) pięknie w tych Radziejowicach...pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie, nie wiedziałam z czym mi się te Twoje Radziejowice kojarzą.... Wilkoń! Bardzo, bardzo lubię te rzeźby, może nawet bardziej niż ilustracje... Muszę zatem zawitać kiedyś do Radziejowskiego pałacu...
    Tym bardziej, że jak widzę to niezwykle klimatyczne miejsce... uwielbiam takie.
    Zatem - mnóstwa cudpownych wrażeń muzycznych, i niech Was pociągają ku Pełni, ku Harmonii...

    OdpowiedzUsuń
  3. Te leżaki są magiczne. Różowe. Podobałyby się Chłopcu:)
    Powoli sobie dawkuję poprzednie wpisy. Bardzo powoli. Mniam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Tyle wpisow, wszystkie fajne... czytam i smakuje... duzo odpoczynku Wam zycze i slonca... Pozdrawiam. M

    OdpowiedzUsuń
  5. Za wszystkie miłe słowa dziękuję - odpisuję z opóźnieniem, jako że wróciliśmy dopiero co...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :-)