wtorek, 25 stycznia 2011

Dobranoc...



Nasze wieczorne rytuały: kąpiel, kolacja, szorowanie zębów i czas na sen.
Z tym bywa różnie.
Przeważnie M. natychmiast sięga po poduszkę, wypina pupę w górę (zasypianie na króliczka) i w przeciągu minuty-dwóch zasypia… Przy dźwiękach pozytywek, ma się rozumieć!
Nie czas wtedy na książeczki, przytulani-utlanki, kołysanki… Są niekonieczne.
Czasami sen jednak nie chce nadejść…
Często pomaga nam w takiej sytuacji hamak. Utulanie i bujanie…
Albo po prostu któreś z nas kładzie się obok M. i przez szczebelki Jego łóżeczka podaje rękę, Dziecko chwyta ją swoją maleńką łapką i zasypia… Płoche, jak zajączek. Króliczek.
Długo tak leżymy. Tatuś M. albo ja. Albo wszyscy razem…
Lubię te chwile. Najpierw pod powiekami przesuwają mi się obrazy z całego dnia, próbuję też pośpiesznie wyreżyserować nasze nazajutrz, ale potem przychodzi spokój… Wyciszam się… Czasami sama zapadam w drzemkę…
Kiedy Dziecko śpi już mocno, wstaję… Cichutko podążam w kierunku drzwi. Cichuteńko je przymykam. I to już jest nasza część wieczoru. Moja i Tatusia M.
No i psa, który spragniony czułości, właśnie późnymi wieczorami domaga się porcji pieszczot. I psich łakoci ;-)
I długiego spaceru. Ale to już zadanie mojego Męża ;-)


A teraz korzystam z absolutnej ciszy – Dziecko śpi, pies śpi, Tatuś M. na zakupach…

Na dobranoc. Na spokojny sen. Będę tego słuchać cały wieczór… 
Jeden z piękniejszych tematów Franza Schuberta - Litanei - tutaj w cudownej transkrypcji i w wykonaniu mojego ulubionego Accentusa...

Dobrych snów...

9 komentarzy:

  1. Dobrych! Ja także uuuwielbiam wieczory i codzienne związane z nimi rytuały. U mnie dziś wieczornie Charlotte Gainsbourg .Naszło mnie na nią, może dlatego, że na którymś z blogów był link do jej piosenki. Zatem i ja odkopałam jej płytę i słuuuuucham.

    OdpowiedzUsuń
  2. P.s. idę szukać w szafkach składników na Twoje ciastka, mam straaaszliwą na nie ochotę. i herbatkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaki ciepły, dobranocny wpis!:)
    I M. śpiący cudny!
    A taką kołderkę-kocyk bardzo bym chciała mieć:)
    Miłego wieczoru!:)

    Ja właśnie wyszłam z pokoju Dziecka. Dziś był wieczór z Misiem Paddingtonem:)

    OdpowiedzUsuń
  4. gdy Jagna była malutka i spała jeszcze w łóżeczku to też chwytała za palucha mojego. Myślałam, że to w jakiś sposób normalne. Cóż, za chwilę skończy 3 latka, ma duże łóżko i ... zasypia trzymając mój mały palec, albo (ostatnio ma na to fazę) wkłada sobie go do ucha i po chwili już śpi. Trochę to męczące, ale to tylko nasze, dla nas i bardzo to lubię :) i znowu chce, żeby jej czytać rymowanki, ze zmianami głosu dla różnych postaci, do dialogów. Ach ... to lubię w macierzyństwie, te nasze chwile :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kemotko, a Charlotte to ja też bardzo lubię :-)
    Daj znać jak wyszły ciastka! I sprawdź pocztę ;-)

    Delie, kocyk taki americana, prawda? Którego Paddingtona czytacie?

    Magda, z tym paluszkiem w uchu to cudna historia... Rozczulająca. A takie wieczorne czytanie to przed nami dopiero - M. po prostu zasypia :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszą część. W pomarańczowej okładce.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie...ciemnonocnie i spokojnie...
    U nas z tym zasypianiem różnie - czasami sam, prowadząc dialogi z kotem, czasami prosi żeby z nim zostać...ale buziak na dobranoc zawsze jest :)

    OdpowiedzUsuń
  8. U nas takie usypiane trwa trzy razy dłużej ;) I na nic nie zdały się próby wspólnego czytania na dobranoc. Czasami, ale tylko czasami Dziewczyny słuchają zgodnie jednej książki. Zazwyczaj jednak każdy chce o tej porze, przed samym snem, wykraść czas rodziców wyłącznie dla siebie. Choć na kilka chwil. I wrusza mnie to niezmiennie, choć bywa męczące i skraca nasz czas we dwoje. Drewniania pozytywka jest cudowna!
    p.s. Maggie, dziękuję za maila! Odpisałam tego samego dnia, ale nie mogę znaleźć tego maila w wysłanych. Dostałaś go?

    OdpowiedzUsuń
  9. Anik, no u nas bez buziaka to też ani rusz!
    Tych dialogów z kotem jestem ciekawa ;-)

    Ewo, ta drewniana pozytywka to jeszcze moja, z dzieciństwa... Kiedyś tu o niej pisałam chyba...
    Uściski! Mail nie doszedł najwyraźniej - własnie sprawdzałam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :-)